Wychowując się w toksycznym, wrogim dla nas środowisku jesteśmy zmuszeni do nieustannej walki o przetrwanie, co w dłuższej perspektywie jest skrajnie wyczerpujące i traumatyzujące. Mając takie doświadczenia, naturalnym odruchem jest szukanie wytchnienia, czegoś co dałoby nam odmienne warunki od tych, w których byliśmy uwięzieni. A jak to często bywa, długotrwałe wystawienie na skrajne doświadczenia bardzo często rodzi tendencje do ucieczki jak najdalej, w kolejną skrajność.

Stąd bierze się tendencja do prób tworzenia w swoim dorosłym życiu nierealistycznie bezpiecznego, hermetycznego czy idealnego świata, który z założenia ma rozwiązywać wszystkie nasze problemy i chronić przed czymkolwiek, co dotyka naszych traum (alternatywą jest też choćby zwykłe wycofanie i rezygnacja z aktywnego uczestniczenia w życiu, ale dziś się skupimy na tych idealnych światach).

Jak można się domyślić, gonienie za idealnym światem jest zadaniem niezwykle wyczerpującym i skazanym na porażkę. Jednak mimo wszystko przemy do przodu, walczymy, szarpiemy się, próbujemy kontrolować siebie i otoczenie, wykonujemy wszystkie te działania, które wydają się konieczne do ochronienia siebie. A wszystko to, bo albo utknęliśmy w schemacie walki o przetrwanie i wciąż musimy walczyć z kolejnymi i kolejnymi zagrożeniami, albo zwyczajnie jesteśmy tak zmęczeni czy przerażeni wizją doświadczenia czegokolwiek więcej, co kojarzy się z traumami dzieciństwa, że musimy chronić siebie przed tym za wszelką cenę.

Ten idealny świat też często ma nas nasycić – dostarczyć wszystko, czego nam tak bardzo brakowało, zaopiekować się nami, spełnić nasze zaniedbane potrzeby i oczekiwania. To jest takie magiczne, bezpieczne miejsce, którego nigdy nie doświadczyliśmy, a którego tak bardzo pragnęliśmy zamiast tego piekła, która nas łamało raz za razem.

To jest częsty schemat. Dzieci, które czuły się całkowicie niekochane, często szukają idealnej miłości. Dzieci, które doświadczały stanu ciągłego lęku i zagrożenia, pragną idealnie bezpiecznego świata w którym nie muszą się mierzyć z niczym złym i strasznym. Dzieci, które czuły się niewidzialne czy nieważne, mogą szukać ciągłej atencji i podziwu w każdej sytuacji. To są nierealistyczne oczekiwania i niby wiemy to i rozumiemy, ale emocjonalne dziury są tak duże i silne, że mimo wszystko (często nieświadomie) i tak w to brniemy.

To często przynosi wiele negatywnych skutków w zależności od tego, jakie mamy schematy. Perfekcjoniści wypalają się i są przemęczeni ciągłym gonieniem za niemożliwym ideałem. Ci, którzy potrzebują kontrolować otoczenie, są tym otoczeniem wiecznie sfrustrowani i rozczarowani, bo z jakiegoś powodu otoczenie żyje sobie własnym życiem :) Szukający w pełni bezpiecznego świata muszą z wielu spraw czy relacji rezygnować, bo wszędzie czyha coś, co jest niedopuszczalne, więc utykają w zamknięciu i minimalistycznym, mało ciekawym wegetowaniu. Goniący za idealną miłością nieustannie szukają nowych związków, odrzucając każdego, rezygnują rozczarowani z tworzenia relacji (bo żadna im nie działa zgodnie z oczekiwaniami) albo bawią się w urabianie swoich partnerów pod swoje wizje.

Generalnie prowadzi to wszystko do niezbyt dobrze działającego życia, które przynosi nam wiele negatywnych emocji, frustracji i rozczarowań. Zamiast rozwiązać nasze problemy zbudowane wokół traum przeszłości, realnie to tylko sprawia, że utykamy w nich, ponieważ one (a raczej beznadziejna ucieczka od nich) stają się filarem, wokół którego budujemy nasze życie.

Od życia w traumie uwalnia nas proces terapeutyczny nastawiony na uzdrowienie traumy, a nie tworzenie sobie życia, którego motywem przewodnim jest maskowanie traumy. To jest kluczowa różnica. Zmiana warunków zewnętrznych może pomóc, jeśli dokonuje się we właściwym kontekście, ale realne rozwiązanie problemu przynoszą zmiany w naszym wnętrzu.

Gonienie za nierealistycznymi warunkami życia tylko niepotrzebnie pożera nasze zasoby. A te są na wagę złota, ponieważ osoby straumatyzowane często cierpią na braki zasobów w różnych obszarach, więc ostatnia rzecz jakiej im trzeba to marnowanie tego co mają, na głupie i niepotrzebne cele.

Życie jest jakie jest. Nie unikniesz zagrożeń, niekomfortowych sytuacji, odrzucenia ze strony ludzi, trudnych wyzwań, rozczarowań, porażek i wielu innych rzeczy, które mogą cię przerażać czy wzbudzać inne skrajne emocje. Możesz próbować, ale najzwyczajniej w świecie nie uciekniesz od tego – w najlepszym razie rozwleczesz te konfrontacje w czasie, ponosząc po drodze ogromne koszty (rezygnacji z siebie, niszczenia relacji, ogromnego wysiłku, itd.), które kompletnie nie są tego warte.

Może odczuwasz bardzo duży dyskomfort czytając to, ponieważ dalej chcesz wierzyć, że jakoś tak sobie poukładasz, że tobie się akurat uda i unikniesz tego wszystkiego, nie musząc się mierzyć z pewnymi rzeczami, których tak bardzo nie chcesz dotykać. Cóż, na pewnych etapach wszyscy byliśmy w tym miejscu, ale życie prędzej czy później zweryfikuje nasze plany. Lepiej jest więc przełamać opór i zmierzyć się z tym na swoich zasadach, niż czekać aż zostaniemy boleśnie zweryfikowani w najmniej dogodnym momencie, gdy nie jesteśmy na to kompletnie gotowi – wtedy to bowiem boli najbardziej.

Oczywiście zrób to w szacunku do swojej gotowości i otwartości, nie spiesz się, nie musisz tego ogarniać na już. Na początek wystarczy, że po prostu zaprzestaniesz gonitwy za nierealistycznymi iluzjami, które choć wyglądają kusząco i pięknie, tylko odsuwają twoją uwagę od tego, co jest ważne, korzystne i przede wszystkim realnie osiągalne.

Zamiast uciekać od wyzwań, buduj zasoby do tego, aby zacząć sobie z nimi radzić. Zamiast oczekiwać idealnej miłości, zaakceptuj że twój partner też może mieć jakieś wady, bo jest tylko człowiekiem jak i ty. Zamiast dążyć do ciągłej perfekcji, poczuj się dobrze, wartościowo i wystarczająco ze swoją nieidealnością.

Jak zawsze, najważniejszy jest balans we wszystkim. Chroń siebie, ale nie na tyle, żeby wycinać wszystko i wszystkich po drodze. Pozwól sobie działać i nie działać, tak aby było efektywnie, ale też pozwalając sobie odpocząć. Idź do przodu, ale nie pędź na złamanie karku. Pozwól sobie zaufać, ale nie bądź ślepo naiwny.

Przede wszystkim zauważ, że nie musisz żyć w świecie skrajności w jakim cię wychowano. Ten dobry, zdrowy świat unika skrajnych doświadczeń czy zero-jedynkowych schematów. Równowaga, balans, wypośrodkowanie, różne punkty widzenia, elastyczność, trzeźwe spojrzenie – to jest to, czego warto szukać i wokół czego budować swój świat. :)

Komentarze są zamknięte.